Zawód zamknięty, zawód otwarty
Idea deregulacji zawodów budzi wiele emocji – zarówno w pracownikach danej branży, jak i w jej klientach. Czy zamknięcie dostępu do zawodu na pewno przekłada się na zwiększenie jakości usług?
Przewodnicy turystyczni, taksówkarze, prawnicy, a także reprezentanci praktycznie każdego regulowanego zawodu, który ma zostać poddany deregulacji, są przeciwni otwarciu branży dla niewtajemniczonych. Często tłumaczą oni swoje stanowisko troską o dobro klienta. Czy gdyby autokary do Anglii mógł prowadzić każdy, a nie wyłącznie posiadający odpowiednie prawo jazdy kierowca, czułbyś się bezpieczniej podczas podróży?
Tego typu argumenty należy przyjmować z dozą sceptycyzmu, bowiem nie zawsze ograniczenie równa się wyeliminowaniu słabości. Słabe ogniwa istnieją nawet w najmocniej regulowanych branżach. Cała masa przepisów narzuconych na biura turystyczne nie pozwoliła ustrzec się kłopotów związanych z porzuceniem klientów przez firmy, które zbankrutowały. Ograniczenia sprawiły jednak, że na rynku nie pojawiły się firmy z ofertą alternatywną: oferujące mniej przystępne warunki współpracy, ale za to tańsze.
Zamknięcie branży prowadzi do zmniejszenia możliwości wyboru. Regulacje powstają w dobrych intencjach: aby klient nie odczuł negatywnych skutków wyboru firmy oferującej gorsze warunki. Mimo wszystko słabsza oferta może być warunkiem skorzystania z usługi dla osób uboższych, które chciałyby polecieć z biurem podróży na Majorkę po niższej cenie, godząc się w zamian na akceptację niezbyt atrakcyjnej umowy. To do klienta powinna należeć decyzja o tym, czy woli taniej ale gorzej, czy drożej ale lepiej. Na rynku przetrwałyby firmy potrafiące zaoferować zadowalający stosunek ceny do jakości. Teraz warunki są takie same, konkurencja utrudniona, a ceny wyższe niż mogłyby być – przez co liczba potencjalnych klientów maleje.
To wszystko opinia pisana z perspektywy klienta, a co jeśli chodzi o pracowników? Łatwiejszy dostęp do branży oznacza większą konkurencję na rynku pracy – ale jednocześnie większą liczbę pracodawców. Zmniejszy się również koszt i czas potrzebny do rozpoczęcia wykonywania zawodu. Na dodatek firmy będą miały większą motywację do rozwoju, co przyniesie skutek dla nich samych, dla klientów oraz całej gospodarki oraz społeczeństwa.
Nie należy bać się deregulacji – to zmiana niosąca ze sobą korzyści. Oczywiście pod warunkiem, że jako konsumenci weźmiemy odpowiedzialność za swoje decyzje: będziemy czytać warunki umowy i świadomie je akceptować, zamiast oczekiwać, że ktoś wykona za nas preselekcję. Jeśli nie jesteś przekonany do takiej zmiany, zastanów się, czy lepiej zaufać komuś innemu, czy samemu sobie.